Mój fotelik
Nigdy nie lubiłem fotelika w który mnie wkładali podczas jazdy samochodem. Zawsze wydawał mi się zbyt ciasny, żebym mógł się w nim czuć dobrze. Pasy mnie upinały, i w ogóle nic mi się w nim nie podobało. Nawet kolor, bo mój foteli był szaro czarny. Niby taki uniwersalny, co to się mało brudzi. Ale jak się kiedyś do niego porządnie porzygałem, to tę całą uniwersalność szlag trafił i mama przez parę dni wypominała tacie, ze kupił taki kiepski fotelik. A tata wypominał mamie, ze mnie nie przypilnowała, bo gdyby nie malowała szminka ust podczas jazdy, tylko obserwowała mnie, to pewnie by zdążył podłożyć mi pod buzię torebeczkę. Nie wiem kto tutaj miał rację, wiem natomiast, ze foteliki mi i tak nie zmieniali, tylko go wyprali, przez co się zmniejszył i upinał mnie jeszcze bardziej. A kiedy beczałem w samochodzie, to rodzice udawali, ze nie słyszą, łapiąc za przyszykowane wcześniej już torebki, co to miały zapobiec kolejnemu zabrudzeniu. Na szczęście dzisiaj już nie jeżdżę w foteliku i zawsze jak widzę je na wystawię, to zbiera mi się na wymioty.
Czytaj więcej